,,Pies nie może przebywać w domu, nie rozumiem, jak można w ogóle dopuszczać do czegoś takiego!"Decydując, gdzie chcemy trzymać swojego psa, podejmujemy bardzo ważną decyzję o życiu pupila. Niektóre psiaki wręcz nie potrafią normalnie funkcjonować, gdy za szczeniaka całe dnie były w domu a nagle zostały stawione za drugą stronę drzwi. Ale już pomijając to - wbrew pozorom mieszkanie wyłącznie na podwórku może być bardzo stresujące:
1. Zwierzak trzymany wyłącznie na podwórku często o wiele rzadziej wychodzi na spacery - to da się zauważyć, ale oczywiście nie mówię o wszystkich. ;)
2. Co idzie za pkt. 1? Brak dobrej socjalizacji. A za jej brakiem idzie duży stres w nowych sytuacjach.
3. Nie ma też najczęściej dobrego kontaktu z właścicielem, innymi ludźmi - może się to odbić na zachowaniu (szczególnie u psów towarzyskich), np. napady szczęścia gdy pan/pani wychodzi do pracy i przy okazji zabrudzenie najnowszego, białego ubrania. A już najlepiej, gdy ten ktoś się śpieszy! Wtedy odtrąca psa, ale jednak poświęca mu pewną uwagę. Każda uwaga to dobra uwaga - zwierzak wniebowzięty!
4. Podwórko dostarcza wciąż nowe bodźce, które zmuszają psa do czuwania. Jest to szczególnie złe u szczeniąt i młodych psów, które potrzebuj bardzo dużo snu. Niewyspanie = nerwowość, co daje nam łatwiejsze fiksowanie i frustrowanie się psa. Prosta matematyka.
5. W takiej sytuacji źle socjalizowany pies będzie niezwykle rozemocjonowany gdy zobaczy np. przechodnia. Nie radząc sobie z emocjami może w końcu stać nawet się agresywny. Bardzo często odbija się to na spacerach i staje się trudne do oduczenia.
U psów przebywających w domu sprawa przedstawia się nieco inaczej:
1. Częsty kontakt z właścicielem - siłą rzeczy powoduje lepsze samopoczucie.
2. W razie nagłego niebezpieczeństwa (np. skręt żołądka) możemy od pierwszej chwili interweniować.
3. Psiak nie jest drażniony przez psy zza płotu, ludzi - nie stresuje się, może w spokoju spać gdy jest zmęczony. Mamy też o wiele większą kontrolę nad tym, co robi.
4. No, ale istnieją też oczywiście pewne minusy: nauczenie czystości, linienie, żebranie przy stole... A pozwolić psu usiąść na kanapie, czy to lekka przesada? Podobne kłopoty na pewno się pojawiły, nawet niekoniecznie w waszym mniemaniu. O tym możecie przeczytać w dalszej części posta. :)
,,Jeśli zdecyduję się na trzymanie psa w domu, ten mi będzie tylko przeszkadzał i brudził"Ja tam tak ogromnego problemu nie mam. :) Chcieć to móc, i tyle w temacie.
LINIENIE - Ty też liniejesz. Tak, tylko swoje włosy zostawiasz na szczotce. Już pomijam kwestię przełomu jesień-zima, zima-wiosna, ale to też da się przeżyć. Kupno szczotki lub furminatora i codzienne czesanie psiaka pomoże w utrzymaniu czystości. A jeśli ktoś chce, jest jeszcze wiele innych sposobów na kondycję sierści, my np. stosujemy tran Moller's - łyżka wylewana na śniadanko i proszę bardzo!
ŻEBRANIE PRZY STOLE - Nauka komendy ,,Na miejsce", sztuczka z cytryną czy zwykłe ignorowanie nie kosztuje dużo, a przynosi bardzo fajne efekty. :)
NAUKA CZYSTOŚCI - Ja nie doradzę, bo u mnie nauki nie było - już hodowca zabrał się za załatwianie psich potrzeb na trawie. Jednak jest wiele pomocnych artykułów i pytań na forach, więc żaden problem znaleźć coś takiego. Ja często przy pytaniach najpierw odzywam się do TEJ grupy.
SIEDZENIE NA MEBLACH - Moim zdaniem jest to indywidualna decyzja. Jeśli robicie psu taką możliwość, najlepiej by wskakiwał za waszym pozwoleniem. Nie? Bądźcie konsekwentni do bólu.
ZNOSZENIE PIACHU ZE SPACERU/PODWÓRKA - Ja za każdym wejściem do domu wycieram dla Roya łapy i grzbiet (pod włos), by cały piach się zsypał. Wszystko zajmuje ok. 4 minut a później wystarczy zmiotka. :) Oczywiście wszystko zależy też od długości i gęstości sierści.
,,Pozwolę mojemu psu na wszystko, bo inaczej będzie miał do mnie żal."Psy nie są zdolne do takich rzeczy jak obrażanie się (czy zemsta ;) ). Nie martw się, że pies będzie miał do ciebie pretensję - on nawet tego nie potrafi. Za to... lubi mieć wyznaczone granice!
Tak. W grupie psów zawsze panują jakieś zasady, do których każdy członek ma się stosować. Tak samo powinno być u nas w domu. Jeśli zabronimy naszemu psu wskoczyć na fotel czy łóżko, będzie to dla niego prawie obojętne. Dom bez zasad to dom bardzo nudny, a gdy pies zaczyna włazić z tej nudy na głowę (czytaj: zacznie wykorzystywać swoją moc oczu kota ze Shreka by pozwalano mu chodzić po stole... bywa i tak) to i dla właściciela zaczyna być to nieźle uciążliwe.
,,On będzie roznosił kleszcze, nie mogę go wpuścić!"Nad tym nie będę się za bardzo rozczulać. Ten kto tak mówi widać nawet psem się nie przejmuje i go nie ogląda po przyjściu z "zakleszczonej strefy" - na dobry przykład po prostu podwórka.
A nawet jeśli psiak gubi dużo kleszczy nawet po dokładnym przeglądzie, to sposób jest prosty. Uważać by pies nie wchodził na łóżka, kanapy i przeglądanie psiaka te 2/3x dziennie, nie tylko po spacerze. Mając psa w domu nie unikniemy kleszczy, ale dla arachnofobów (mnie na taki skromny przykład) śmiechem żartem może to wyjść na dobre. :) Ja przestałam się w końcu bać wyciągać mojemu psu kleszcze i podnosić je z podłogi innym sposobem niż przez kartkę papieru. Będąc samej w domu nie można narażać psa na niebezpieczeństwo kleszczy, bo się boimy. Nie możemy mieć też całej podłogi w szklankach, które tworzą dla kleszczy więzienie. ;)
(Dobra, te ostatnie mija się mimo wszystko z prawdą. Możemy. Mamy tylko mało pola do popisu.)
,,Zjadł moje buty! Dożywotni zakaz wstępu do domu!"Naprawdę, co jak co, ale to jest najgłupsza z rzeczy jakie możemy w tej sytuacji zrobić. I chyba najbardziej absurdalna.
Po pierwsze: Pies nie skojarzy kary z wykonanym czynem za pierwszym razem.
Po drugie: Niekoniecznie rozumiem, co to ma na celu, skoro nawet nie będzie można psa oduczyć gryzienia tych butów czy skarpet - a chyba o to tu chodzi?
Po trzecie: Pies ma szansę skojarzyć karę z czynem tylko wtedy, gdy kara zostanie nałożona w trakcie złej czynności, lub według niektórych; sekundę po niej.
Eh, nie ma w takim postępowaniu najmniejszego sensu, a ponadto takie szczenię czy towarzyski pies przeżywa taką głupotę za dwóch.
Osobiście znam psy, które praktycznie codziennie są całe w błocie a do domu wchodzą, więc dla chcącego nic trudnego. :) Ba, niejeden collie z długą, masakrycznie liniejącą sierścią cieszy się domowym ciepłem. Nie jest dużym problemem poświęcić trochę więcej czasu na typowo psie obowiązki, z tym można najnormalniej w świecie funkcjonować!
A wy jak oceniacie całą sprawę? Wasze psy siedzą w domu czy na podwórku? A może pół na pół? Chętnie poczywam wasze komentarze na ten temat. ;)
Pozdrawiamy
W&R
My na szczęście mamy dom w takim miejscu, że obok nas nie ma innego, więc i nie ma jazgoczących psów. Ja bym bardzo chciała, żeby Roki był w domu, ale to zależy głównie od babci, a ona jest na nie i w ogóle cud że na psa się zgodziła. A starszych ludzi wiadomo, nie przegada się...
OdpowiedzUsuńMieszkamy w mieszkaniu, więc na co dzień nie mamy takiego problemu. Za to na wakacje czy święta wyjeżdżamy do dziadków na wieś. Zasada jest taka, że pies mieszka na dworze do momentu aż temperatura opadnie poniżej 10 stopni. Teoretycznie. W praktyce okres "jeszcze jest zimno" wydłuża się z roku na rok. W tym roku sądzę, że uda się już nie wyganiać Pimpka i nawet jeśli w ciągu dnia będzie biegał po podwórku to na noc będzie przychodził do domu.
OdpowiedzUsuńJa wole jednak trzymać psa na dworze niz w domu. Moj pies nienawidzi ptakow a w moim domu az roi sie od papug. Byla w domu tylko raz i gdyby nie my to zagryzla by rozelle Kewina.
OdpowiedzUsuńU nas Tosia mieszka w domu, a Tara i Tropek na dworze, co niektórych oburza, choć nawet nie wiedzą czemu tak jest...
OdpowiedzUsuńTropka i Tarę mieliśmy już, jak ja byłam jeszcze malutka, dlatego nie miałam wpływu na to, gdzie będą mieszkać - a rodzice psa w domu nie chcieli. Ja jednak zawsze o tym marzyłam i w końcu, po wielu latach, udało mi się namówić ich na Tosię.
Dlaczego Tara i Tropek nie mieszkają w domu? A no dlatego, że Tara nie lubi w ogóle do domu wchodzić, źle się w nim czuje, ogranicza się wyłącznie do wchodzenia do piwnicy. Tropka próbowałam kiedyś nawet przestawić, ale w efekcie stwierdziłam, że to nie ma sensu. Wszystko go stresowało, radio, telewizor, ludzie, nie mógł znaleźć sobie miejsca. Może wchodzić do domu kiedy chce (ale śpi na dworze), chociaż generalnie nie lubi w nim przebywać.
Jeśli psy mają odpowiednie warunki, ocieplaną, solidną budę i ogrodzenie, to nie widzę przeszkód, aby mieszkały na dworze ;)