wtorek, 23 grudnia 2014

Poranny spacerek


Ogólnie na wczorajszym spacerze nie było tak źle. Na początku były zwroty i seria piruetów, bo mały ciągnął i nie dawałam mu dalej iść. Później, jak już zaczął węszyć i patrzeć pod łapy poszliśmy na łąkę (miło, że sąsiad choć trochę zechciał skosić :D ). Były tam wąskie ławki, to nie dość, że ćwiczyliśmy na nich równowagę, to porobiłam sesję (większość zdjęć będzie na naszej stronie na facebooku, więc zapraszam do śledzenia nas). Akurat w tym momencie wyszło odrobinę słońca to niektóre bardzo ładnie powychodziły. Na samym początku trudno było go zachęcić do pracy (słyszę psy w tej ciszy!), ale na koniec ćwiczeń było naprawdę przyjemnie!





Później, gdy wyszliśmy na inną łąkę, se strumykiem. Roy, że jeszcze nigdy do takiej wody nie wchodził, to zainteresowany trochę w niej pobrodził i się napił. Rozłożyłam koc i wyjęłam aparat by popatrzeć jakie zdjęcia zrobiłam (jak prawie na każdym spacerze), to mały na tym 8-metrowym okręgu pochodził i powąchał, ale gdy już się zbieraliśmy dostał nagły zastrzyk energii i zaczął mi biegać w koło i skakać. Ledwo go uspokoiłam, ale że byłam już zdenerwowana to pomyślałam że lepiej wrócić do domu bo zaraz zacznę się z nim szarpać... I nie powiem, że to nie moja wina, bo rzeczywiście na spacery ostatnio wychodził tyle co kot napłakał - a strasznie lubi długo powęszyć. Ale próbnych sprawdzianów nikt za mnie nie napisze. :(


 Ale cały spacer był nawet fajny (i przyjemny), więc nie musiało być chyba tak źle! Ale muszę się trochę wziąć za siebie, bo jestem człowiekiem strasznie niezorganizowanym i w gimnazjum nie będę umiała dobrze rozplanować dnia dla psa...

 ***

No i jeszcze wczoraj Roya kąpaliśmy, bo strumyk + zabłocone pole = bardzo brudny pies. I normalnie go nie poznałam! Co prawda tata mi pomaga przy kąpieli by go zatrzymać z ucieczki razie czego, ale tylko raz próbował wyskoczyć. Reszta niechętnie, ale bardzo ładnie przestana w wannie! :)



Pozdrawiamy
W&R

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz