Ogólnie na wczorajszym spacerze nie było tak źle. Na początku były
zwroty i seria piruetów, bo mały ciągnął i nie dawałam mu dalej iść.
Później, jak już zaczął węszyć i patrzeć pod łapy poszliśmy na łąkę
(miło, że sąsiad choć trochę zechciał skosić :D
). Były tam wąskie ławki, to nie dość, że ćwiczyliśmy na nich
równowagę, to porobiłam sesję (większość zdjęć będzie na naszej stronie na facebooku, więc zapraszam do śledzenia nas). Akurat w tym momencie wyszło odrobinę
słońca to niektóre bardzo ładnie powychodziły.
Na samym początku trudno było go zachęcić do pracy (słyszę psy w tej
ciszy!), ale na koniec ćwiczeń było naprawdę przyjemnie!

 |
|

Później, gdy
wyszliśmy na inną łąkę, se strumykiem. Roy, że jeszcze nigdy do takiej
wody nie wchodził, to zainteresowany trochę w niej pobrodził i się
napił. Rozłożyłam koc i wyjęłam aparat by popatrzeć jakie zdjęcia
zrobiłam (jak prawie na każdym spacerze), to mały na tym 8-metrowym
okręgu pochodził i powąchał, ale gdy już się zbieraliśmy dostał nagły
zastrzyk energii i zaczął mi biegać w koło i skakać. Ledwo go
uspokoiłam, ale że byłam już zdenerwowana to pomyślałam że lepiej wrócić
do domu bo zaraz zacznę się z nim szarpać... I nie powiem, że to nie
moja wina, bo rzeczywiście na spacery ostatnio wychodził tyle co kot
napłakał - a strasznie lubi długo powęszyć. Ale próbnych sprawdzianów
nikt za mnie nie napisze. :(
Ale cały spacer był nawet fajny (i przyjemny), więc nie musiało być chyba tak źle! Ale muszę się trochę wziąć za siebie, bo jestem człowiekiem strasznie niezorganizowanym i w gimnazjum nie będę umiała dobrze rozplanować dnia dla psa...
***
No i jeszcze wczoraj Roya kąpaliśmy, bo strumyk + zabłocone pole = bardzo brudny pies.
I normalnie go nie poznałam! Co prawda tata mi pomaga przy kąpieli by
go zatrzymać z ucieczki razie czego, ale tylko raz próbował wyskoczyć. Reszta
niechętnie, ale bardzo ładnie przestana w wannie! :)
Pozdrawiamy
W&R
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz