sobota, 31 stycznia 2015

Pies ma czas na ćwiczenia!

Byliśmy dzisiaj na szkoleniu! I jestem po prostu dumna z Roya, no dumna! Kluczem którego szukałam... byłam sama ja.

Roy ma podstawowy problem - uwielbia inne psy, a ja nie miałam możliwości zapewnić mu różnorodnych znajomości. Prowadzi to do niczego innego, jak do szczekania na kolegów, ciągnięcia i ogromnego nakladu emocji, z którym nie może sobie poradzić - ale od długiego czasu walczymy z tym i po feriach, gdy z urlopu wracają sąsiedzi z dwoma psami, bierzemy się porządnie za zwierzęce relacje. Staramy się z dziewczynami zorganizować wspólny spacer po lesie, a ciocia będzie przychodzić ze swoją suńką na kawę, a psy na wspólne zabawy.


Ale oprócz tego, co możemy zrobić, by na zajęciach było jeszcze spokojniej? Zająć go i zmotywować, oraz ograniczyć trochę widok psów. :) Dzisiaj zaczęliśmy ćwiczyć w przedsionku hali, a nie w jej środku. Wzięłam ze sobą kawałeczki wędliny, które suszyły się przez tydzień + ulubione smakołyki, no i... szło nam o wiele lepiej! Naprawdę, rozpierała mnie duma jak pięknie potrafił się skupić na zadaniu. Co prawda ochłonął dopiero pod koniec (wielkie "wow!", nie szczekał!), ale pracował ślicznie! Kluczem byłam ja - by zajął się moją osobą na tyle, by nie rozpraszał go byle szmer pazurów kolegów. Tata niezastąpiony pomocnik, trzymał smycz a ja mogłam w pełni zająć się psiakiem. :)

No i kolejny plus! Uwaga... nie wyskoczył bezmyślnie z samochodu tylko czekał na pozwolenie! :D (Dobry) urok ktoś na psa rzucił...

Pozdrawiamy
W&R

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz